Komputerowe odczytywanie myśli - dwa badania

Komputerowe odczytywanie myśli - dwa badania

W ciągu tygodnia opublikowano wyniki dwóch badań nad odczytywaniem myśli przez programy sztucznej inteligencji i zamienianiu ich w sztuczną mowę.

Oba badania przeprowadzano na pacjentach w czasie operacji usuwania guzów mózgu, przy pomocy elektrod, umieszczanych bezpośrednio na mózgu przez lekarzy, którzy w ten sposób sprawdzają, jaki jest zasięg guza, który mają wycinać. Te same elektrody służyły do odczytywania sygnałów elektrycznych związanych z mową – pacjenci byli przytomni i mówili. Programy sztucznej inteligencji uczyły się wiązania sygnałów w mózgu ze słowami wypowiadanymi przez pacjentów.

W pierwszym badaniu pacjenci mieli wypowiadać pojedyncze słowa, w drugim – całe zdania. W drugim badaniu, którego wyniki opublikowano w środę 24 kwietnia, program uczył się sygnałów, jakie kora mózgowa przekazuje do narządów mowy: języka, warg, strun głosowych i na tej podstawie tworzył syntetyczną mowę. W pierwszym interpretował myśli pacjentów.  W obu badanich wypowiadane przez komputer słowa/zdania były odsłuchiwane i rozpoznawane przez inne osoby, żeby sprawdzić, jak dobre jest interpretowanie przez sztuczną inteligencję myśli pacjentów.

W obu badanich to, co odtwarzały komputery, nie było jasne i natychmiast zrozumiałe, można powiedzieć, że było bełkotliwe, ale w większości przypadków dawało się zrozumieć.  Rozpoznawano od 21 do 43 procent zdań i podobny odsetek pojedynczych słów.

To nie są pierwsze badania, które próbują odczytać nasze myśli. W styczniu opublikowano wyniki badań nad podobnymi pacjentami, u których badano jakie słowa (liczby) słyszą i zamieniano to na sztuczną mowę.

Celem takich badań nie jest podsłuchiwanie naszych myśli ale danie możliwości komunikowania się głosowego osobom, które nie mogą mówić, ale mają nienaruszony ośrodek mowy w mózgu. Na razie porozumiewanie się z takimi osobami polega albo na rozpoznawaniu na ekranie liter, na które patrzą albo na odczytywaniu pojedynczych liter, jakie pomyślą. Oba te podejścia są bardzo wolne, pacjenci mogą stworzyć zaledwie kilka słów na minutę, zamiast około 150, jakie jesteśmy w stanie wypowiadać normalnie.

Podstawowe problemy do rozwiązania to kwestia umieszcznia na stałe elektrod w mózgu – żeby nie spowodowały urazów, stanów zapalnych itd. – i oczywiście lepszego rozpoznawania naszych myśli. Firma Neuralink, stworzona przez Elona Muska i kilka innych firm próbują obejść pierwszy problem, tworząc systemy elektrod nakładanych na czaszkę, bezinwazyjnych, wystarczająco czułych i selektywnych, żeby odczytywały właściwe impulsy z mózgu wystaczająco dokładnie, żeby można było nauczyć systemy sztucznej inteligencji zamieniania ich na mowę. Na razie nikomu się to jeszcze nie udało.

Jeśli się uda, przesłuchiwanie podejrzanych stanie się znacznie łatwiejsze, szczególnie w dyktatorskich reżimach.

Więcej informacji i plik audio ze słowami odczytanymi przez komputer znajdziecie tutaj.

Leave a reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *