Jak odpowiedzialnie poprawiać geny w zarodkach

Jak odpowiedzialnie poprawiać geny w zarodkach

13. sierpnia rozpoczęły się dyskusje wspólnego komitetu amerykańskiej organizacji National Academies of Science, Engineering, and Medicine i brytyjskiej Royal Society, który do lata przyszłego roku ma napisać zalecenia, których powinni przestrzegać naukowcy, modyfikujący geny w ludzkich zarodkach metodą CRISPR/Cas9. Dotychczasowe zasady, stworzone w roku 2017 okazały się niewystarczające, były bowiem zbyt niejasne – chiński uczony He Jiankui, który w ubiegłym roku zmodyfikował zarodki dwóch bliźniaczek tłumaczył, że co do joty spełniał te zalecenia; powszechne potępienie, z jakim się spotkał, spowodowane było tym, że „nie szedł za duchem zaleceń”.

W przygotowywanych zaleceniach nie będzie, to już wiadomo, wezwań do moratorium na modyfikowanie zarodków, natomiast co robić i czego nie robić ma być określone jasno i wyraźnie, żeby uniknąć nieporozumień. Sformułowane mają być zasady, mówiące o tym, jakie konieczne są wcześniejsze badania na myszach i jeszcze inne, co musi być wiadomo na temat działania modyfikowanego genu i jak badać DNA zarodka, zanim dopuści się do rozwoju ciąży, żeby było wiadomo, że modyfikacja wyszła tak jak zamierzano.

Według dotychczas obowiązujących przepisów modyfikowanie zarodków, z których mają się rodzić dzieci, jest obecnie zakazane m.in. w większości krajów Europy (nie w Wlk. Brytanii), USA, Australii, Japonii i Kanadzie. W Chinach jest zakazane, ale zakaz nie przewiduje żadnych kar za jego naruszenie. He Jiankui został wprawdzie zwolniony ze stanowiska i spędził jakiś czas w areszcie domowym ale nie ma podstaw, żeby prowadzić przeciwko niemu postępowanie kryminalne.

Modyfikowanie genów w zarodkach, które ma pozwolić na pozbycie się chorób genetycznych, a w perspektywie na tworzenie dzieci o „lepszych” genach jest tylko kwestią czasu. Chociaż chiński uczony spotkał się z ogólnym potępieniem światowych naukowców – bo technika uważana jest jeszcze za zbyt ryzykowną – to kolejny chętny, Rosjanin, twierdzi, że będzie próbował modyfikować w zarodkach ten sam gen, co He Jiankui. Gen, dający odporność na HIV, ma być tym razem zmodyfikowany w zarodkach pochodzących od rosyjskich matek chorych na HIV, które obawiają się,  że ich dziecko odziedziczy chorobę. Denis Rebrikow pracuje dla największej w Rosji kliniki leczenia bezpłodności i chociaż jego działanie jest w Rosji legalne – jeśli otrzyma zezwolenie – to nadal jest wysoce kontrowersyjne, bo nie wiadomo, czy używanie metody CRISPR/Cas9 do modyfikowania tego genu nie spowoduje nieoczekiwanych konsekwencji – zbyt mało wiemy o działaniu samego genu i nie wiemy, czy wyłączanie go nie powoduje innych zmian w genomie.

Paradoksalnie, zmienianie genów w zarodku jest łatwiejsze niż w dorosłym organizmie, bo zmieniane są geny w pojedynczych komórkach, a nie w miliardach komórek. Tymczasem metoda CRISPR/Cas9 powoli przeszła do etapu badań klinicznych  leczenia chorób genetycznych. W tym roku pierwsi pacjenci, chorzy na choroby krwi, anemię sierpowatą i beta talasemię zostali już poddani tej terapii (modyfikowane były komórki ich szpiku kostnego) i pierwsze rezultaty są zachęcające, właśnie podano też informację o pierwszej terapii pacjenta chorego na postępującą ślepotę. Badania prowadzi się nad zastosowaniem tej metody do leczenia mnóstwa innych chorób (nawet Alzheimera); właśnie podano informację o pozytywnych wynikach modyfikowania genu odpowiedzialnego za mukiwiscydozę.

A Kalifornia wprowadziła, jako pierwsza na świecie, przepis, nakazujący umieszczanie ostrzeżeń na zestawach do samodzielnej, domowej modyfikacji genów, że nie należy robić tych modyfikacji na ludziach. Wprawdzie zestawów, pozwalających, żeby sobie samemu w domu zmodyfikować geny jeszcze w sprzedaży nie ma, ale są inne, pozwalające modyfikować bakterie a nawet żaby, a kalifornijscy prawodawcy wiedzą, że jest tylko kwestią czasu, kiedy takie preparaty zaczną być sprzedawane. Technologia CRISPR/Cas9 jest bowiem na tyle prosta i tania, że każdy z nas będzie mógł sobie modyfikować (niektóre) geny – nie w najbliższym roku, ale niewątpliwie w ciągu kilkunastu lat.

Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Leave a reply

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *